Rozdział 1
Taksówkarz zawiózł mnie spod lotniska pod adres dany mi od
ojca. Trochę żałowałam, że wcześniej do niego nie przyjechałam. Na pewno byłoby
mi tu lepiej niż w Preston. Przynajmniej miałabym dach nad głową. Jadąc
uliczkami Greenford i wyglądając za okno zaczęłam przypominać sobie moje
dzieciństwo. Do 10 roku życia mieszkałam tu z mamą i tatą, ale niestety z mamą
wyprowadziłyśmy się. Jako małe dziecko nie znałam powodu wyprowadzki, jednak z
czasem mama powiedziała mi, że tata znalazł inną kobietę. Jestem ciekawa czy
nadal są razem. Nie chciałabym jej poznać. Patrząc na nią widziałabym tylko
jeden, wielki powód rozstania rodziców i po części zniszczenia mojego
dzieciństwa. Teraz byłam 17 letną dziewczyną, która przez ostatnie 5 mieciący
nie wiedziała co zrobić ze swoim życiem.Teraz wiem, chcę nadrobić stracony
czas. Mijałam moje przedszkole i plac zabaw. Moje oczy stawały się wilgotne. Byłam
tu zawsze szczęśliwa. Wtedy wszytsko było proste.
Zapłaciłam taksówkarzowi, który zawiózł mnie pod podany
adres. Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed domem ojca. Wszystko było takie
samo oprócz ogrodu, który kiedyś był pielęgnowany przez moją mamę, a teraz
porastały go same chwasty. Będę musiała się tym zająć.
Nagle drzwi wejściowe się otworzyły i stanął w nich mój
tata. Kurczę, zmienił się. Ogolił brodę i miał trochę siwych włosów. Również przytył.
Ostatni raz widziałam go 3 lata temu, gdy razem z mamą byłyśmy niedaleko
załatwiać sprawy. Powiedziała, żebym go odwiedziła bo mimo wszystko jest on
moim ojcem. Najbardziej bolało mnie to, gdy nie pojawił się na pogrzebie mamy.
Za to znienawidziłam go jeszcze bardziej i nie chciałam tu nawet przyjechać
tylko żyć na własną rękę.
- Clare? – odparł przyglądając mi się.
-Tak, cześć tato. – było trochę krępująco.
-Pomogę ci wnieść walizkę. – chwycił za nią, nie była wcale
ciężka. Nie miałam za bardzo co do niej spakować. – chodź do środka.
Gdy dzwoniłam do taty 5 dni temu nie wyrażał sprzeciwu bym
tu przyjechała. Z jednej strony ciekawa jestem czemu sam się mną nie
zaopiekował, gdy wiedział, że mama nie żyje i że zostałam sama. Będę musiała z
nim to wytłumaczyć, chcę wiedzieć, ale nie teraz.
Zaprowadził mnie po schodach na górę. Rozglądałam się po
mieszkaniu. Zrobił mały remont. W kuchni znajdowało się wiele brudnych naczyć,
przed telewizorem stało piwo, a na wieszaku wisiała tylko jego bluza i stały
buty. Wszystko wskazuje na to, że mieszka sam. Więc co stało się z kobietą dla
której nas zostawił?
Otworzył drzwi do mojego pokoju, który znajdował się po
prawo. Jedno okno, biurko po prawo, łóżko po lewo.
- Zadzwoniłaś niedawno, więc nie udało mi się wyremontować
tego pokoju, zrobię to w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
Remont by się przydał. Z chcęcią kupiłabym w sklepie dodatki
i ozdobiła nimi pokój, obecnie wyglądał
nie za przytulnie.
-A co do szkoły, to..- zaczęłam.
-Byłem w najbliższym liceum. Jest dopiero drugi tydzień
września, więc prawdopodobnie dodadzą cię do jakiejś klasy. Nie będziesz miała
za dużo do nadrobienia.
Wow, zainteresował się.
-No dobrze, dziękuję.
Już miał wychodzić, gdy nagle zatrzymał się w progu.
-A i pani Josephine chciała się z tobą zobaczyć.
Powiedziała, że gdy przyjedziesz masz koniecznie ją odwiedzić.
Pani Josephine. Kochana kobieta, nasza sąsiadka. Mimo, że
miała już swoje lata była dla mnie jak babcia. W dzieciństwie kochały ją
wszystkie dzieci, ale to ja byłam tą ulubioną.
zapowiada się ciekawie :) @Ananasek11
OdpowiedzUsuńBardzo interesujące. Jestem ciekawa jak się to rozkręci.
OdpowiedzUsuń@ilypena